sobota, 15 czerwca 2013

Rozdział 9




   *Louis*

Wyszliśmy ze szkoły z zamiarem wstąpienia do domu Harrego, gdzie miałem nauczyć go na sprawdzian z historii.

- Hazz dlaczego się mu postawiłeś, oni teraz…
- Nie obchodzi mnie to – mruknął Harry.
- Nie rozumiem, możesz przez to stracić wszystko na co tak długo pracowałeś i to dla mnie, przecież nie wart…

Nie zdążyłem dokończyć bo loczek odwrócił się do mnie, złapał za ramiona tak, że nie mogłem się ruszyć, po czym spojrzał mi głęboko w oczy:

- Zrozum to Louis, warto! Jesteś wyjątkowy okey?

Przytuliłem go tak mocno jak tylko potrafiłem – okey Hazzuś – powiedziałem prosto w zagłębienie jego szyj.

~~

Weszliśmy do niego. Na kanapie w salonie siedziała mama i siostra Hazzy.

- Cześć – krzyknął im, zdejmując buty – Przyszedłem z Louisem, będziemy się uczyć na górze.
- Dobrze Harry, postaramy się nie przeszkadzać – uśmiechnęła się jego mama.

Jego pokuj był inny od mojego, mój był bardziej…hmm, gejowski. A u loczka było dosyć ciemno i można by powiedzieć, że to pomieszczenia pasowało do jego charakteru, oczywiście zanim dokładniej go poznałem.

Grzecznie usiedliśmy na łóżku i zaczęliśmy się uczyć na sprawdzian. Tłumaczyłem mu cały materiał i wydawało mi się, że naprawdę zaczyna to wszystko rozumieć.

- Curly przestań mnie prowokować!
- Przecież nic nie robię – uśmiechnął się Harry.
- Tak? To trzymaj łapki przy sobie.
- Oj Louie, nie przesadzaj. Nie wmówisz mi, że byś nie chciał – wymruczał mi prosto do ucha loczek, którego ręka spoczywała właśnie na moim udzie.
- Tego nie powiedziałem, ale został nam ostatni rozdział. Jak będziesz się grzecznie uczyć to dostaniesz nagrodę kotku.

Harry ustąpił. Skończyliśmy naszą pracę, gdy do pokoju wparowała Gemma – Harry wychodzę na noc do chłopaka, a mama jedzie do pracy, będzie nad ranem. Nie zdemoluj domu – powiedziała wychodząc. Z dołu usłyszeliśmy jeszcze jego mamę – Pa pa chłopcy, miłej nauki – słychać było ruszający z podjazdu samochód, po czym Harold się na mnie rzucił. Wszystkie książki spadły na ziemię a ja wiłem się pod nim siedzącym na moich biodrach.

~~~~

- Spokojnie, nigdzie ci nie ucieknę – zaśmiałem się.
- Wiem, ale tak bardzo cię pragnę Louis.

Na te słowa zrobiło mi się gorąco, a nasze wargi złączyły się. Wymienialiśmy dzikie pocałunki, a nasze języki plątały się miedzy sobą co było niesamowicie namiętne. Harry ściągnął moją koszulkę i spodnie z taką szybkością, że ledwo zwróciłem na to uwagę. Zrobiłem to samo z jego ubraniem i przełożyłem go tak, że teraz ja siedziałem na nim, osunąłem się niżej w taki sposób, że jego erekcja znajdowała się tuż przed moją twarzą. Ściągnąłem mu bokserki do połowy ud, po czym wziąłem w rękę jego penis i zacząłem wykonywać systematyczne ruchy. Gdy przyśpieszyłem Harry wił się pode mną, jęczał i z moim imieniem na ustach doszedł. Jego nasienie zostało na mojej ręce i brzuchu Hazzy, więc zaproponowałem wspólny prysznic. Weszliśmy do łazienki znajdującej się w pokoju loczka.

- I jakie to uczucie kiedy sperma spływa z torsu?
- Ha ha ha, bardzo zabawne. Wolałbym żeby była twoja.

Uśmiechnął się po czym weszliśmy pod prysznic. Wszedłem pierwszy a Hazz wszedł za mną. Oblałem się wodą, a potem przemyłem mu brzuch jeżdżąc po nim delikatnie palcami.

- Louie to smyra – powiedział Harry łapiąc mnie w pasie i przyciskając do ściany.
- Nigdy nie myślałem, że „zły” Harold Styles będzie mnie przypierał do ściany z powodu niedosycenia seksualnego… - zachichotałem – jeszcze ci mało kotku?
- Bo ja nie jestem zły – zaśmiał się loczek – Ciebie? Zawsze mało.

Po tych słowach Hazz zaczął mnie całować. Najpierw usta, szczęka, schodząc po szyi zasysają moją delikatną skórę robił małe malinki. Wracając do ust ujął w rękę  mojego penisa, na co cicho w nie jęknąłem. Zaczął schodzić do parteru, już klęczał przede mną, gdy musiałem się wtrącić:

- Curly wiesz jeśli nie chcesz to nie musi…

Nie zdążyłem dokończyć, Harry wepchnął w siebie mojego kolegę tak głęboko, że odbił się on o tylną ściankę jego gardła. Loczek spojrzał mi prosto w oczy, kontynuując to co zaczął - Jesteś jak rasowa dziwka Styles! - Wyjęczałem wplatając ręce w jego włosy nadając mu odpowiednie dla mnie tępo – Ahh, Harry, ja pier…HARRY! – tym razem to ja doszedłem z jego imieniem na ustach.

- Jesteś całkiem smaczny – uśmiechnął się Hazz.
- A ty jesteś niesamowity słoneczko – pocałowałem go.

~~~~

Wyszliśmy z pod prysznica i ubraliśmy się, a tak właściwie to Harry został w bokserkach. Było już koło 22:00, wiec musiałem wracać do domu. Pożegnałem się z loczkiem całując go czule na dobranoc.

- Pa kochanie.
- Pa pa Louie.

   *Harry*

Gdy tylko Louis wyszedł sprawdziłem swój telefon, okazało się, że Jessica urządza domówkę w ten weekend.

From: Harry xx.
  Hej Lou, dostałeś zaproszenie do Jessicy?

From: Louis x.
  Tak i wyobraź sobie moje zdziwienie.

From: Harry xx.
  Idziemy na tą imprezę?

From: Louis x.
  Jasne będzie fajnie :*

From: Harry xx.
  Jasne. Dobranoc Louie :)

From: Louis x.
  Miłych snów Curly.



Inf. od autorki: Kolejny rozdział można by powiedzieć, że wstawiony z powodu moich urodzin (nie pogardzę życzeniami xD). Po kolejnym wstawię jeszcze dodatkową notatkę dotyczącą opowiadania, więc radzę ją przeczytać :) Enjoy!

1 komentarz: