niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 3




Czy ten sms naprawdę jest od niego, to nie możliwe.

From: Louis x.
  Harry? Skąd masz mój numer?

From: Harry xx.
  Tak ja. Z dziennika, ale czy naprawdę musimy bawić się w te wszystkie pytania? Powiedz po prostu, że nikt się nie dowie i po sprawie.

From: Louis x.
  Lubię zadawać pytania i chciałbym cię lepiej poznać. Nie wiem czy nikt się nie dowie, ja przynajmniej się o to postaram.

From: Harry xx.
  Nie wiem czy to dobry pomysł, ale jeśli bardzo chcesz…tylko musisz liczyć się z tym, że jestem pijany.

From: Louis x.
  To dobrze, łatwiej będzie się rozmawiało, podobno ludzie ‘wstawieni’ mówią prawdę…

From: Harry xx.
  I właśnie tego najbardziej się obawiam…

From: Louis x.
  A czemu? Jest coś do czego nie chciałbyś mi się przyznać?

From: Harry xx.
  Każdy ma jakieś swoje sekrety…wiesz Lou, rozumiem, że chciałbyś mnie poznać, ale jestem strasznie zmęczony. Może innym razem zadasz mi te wszystkie pytania.

From: Louis x.
  Okey, miłych snów Hazz…pamiętaj o mnie xx.


   *Harry*

„Pamiętaj o mnie”, no ostatnio nie mogę zapomnieć. Choć dziś tak bardzo się starałem i tak napisałem do niego. Co się ze mną dzieje!? Ale teraz mam gorszy problem. Pozwolić mu na ten kontakt ze mną? Rozmawiać? W sumie to chciałbym, choć cały czas wypieram to, bo nie wiem co będzie potem. Na razie chyba powinienem wyrzucić go z mojej głowy i z…serca?

~~~~~~~

Kolejny dzień w tej beznadziejnej szkole, jedyny plus to to, że wszyscy się mnie boją. Codziennie widzę spieprzającego na mój widok Liama.
~~~
Siedziałem sobie spokojnie na historii, znaczy o jeśli to, że prawie spałem można nazwać spokojnie, gdy nagle usłyszałem:

- Brawo Styles. Rozumiem, iż pałasz do mnie taka miłością, że chcesz zobaczyć się ze mną w sierpniu? – powiedział z tym swoim idiotycznym uśmieszkiem na ustach pan Johnson.
- Słucham!? – wytrzeszczyłem oczy tak szeroko jak tylko umiałem.
- No grozi ci jedynka…
- Ale przecież mam prawie same dwóje.
- Życie jest ciężkie Styles.
- To co mam z tym zrobić?
- Niech ktoś na przykład udzieli ci korepetycji, może…Tomlinson!
- Yyy, ale…
- Dopiero co przyszedł do tej szkoły, ale po sprawdzeniu go mogę stwierdzić, że ma największą wiedze z was wszystkich.
- Ale ja nie jestem pewien czy…
- Albo Tomlinson albo do zobaczenia w sierpniu.
- Dobrze niech panu będzie.

Jak mogłem mieć jedynkę, rozumiem, że nie przejmuję się za bardzo ocenami, ale wbrew pozorom mam dobrą pamięć i uważam na lekcjach. Moje rozmyślania przerwał sms. Wyjąłem telefon tak aby nauczyciel nie zauważył i przeczytałem treść.

From: Louis x.
  To na pewno będzie ciekawie spędzony czas razem, prawda Hazz?

Spojrzałem na niego, zagłębiłem się w jego błękitne tęczówki. Widziałem, że był zadowolony, wiem, że coś sugerował i czekał na to, jak zareaguje.

Odwróciłem się. Bałem się, sam zastanawiam się czego. Chyba siebie i swoich uczuć wobec niego. Bałem się, że mnie wyśmieją, tego co on pomyśli, tego co się ze mną działo, przecież on jest w szkole nie cały tydzień. Czy jeden pocałunek mógł sprawić, że się zakochałem?

Zadzwonił dzwonek, wyszedłem z klasy, plątałem się trochę po korytarzach w poszukiwaniu chłopaków, ale nigdzie ich nie było. Wszedłem do męskiej toalety na 3 piętrze i nie mogłem uwierzyć. Louis stal tuż przy ścianie a oni go otaczali, wiedziałem co się stanie, dlatego zacząłem żałować , że ich znalazłem.

- No i co Louis? Nowy chłopczyk a już pupilek Johnsona? – syknął Mike popychając Lou jeszcze bliżej w kierunku ściany.
- Będziesz uczuć Hazze!? – krzyknął Zayn – Nie wydaje mi się!

Czy Zayn nie chciał żebym zdał czy żebym spędzał czas z Louisem, zamiast z nim?

- Ooo…Harry, jesteś w końcu – odwrócił się do mnie Malik.

- Przekaż Tomlinsonowi, że ma przesrane!

Nie wiedziałem co zrobić, nie mogłem im pokazać, że jestem jakiś słaby, ale to równało się z uderzeniem Louisa.

- No dawaj Styles!...Dobra, ja mu to wyjaśnie! – krzyknął wkurzony nie wiadomo za co Zayn.
- Nie!


Nie mogłem na to pozwolić. Odepchnąłem Malika, spojrzałem Lou prosto w oczy, widziałem, że był przestraszony. Przysunąłem się bliżej, wziąłem zamach i wbiłem pięść prosto w jego brzuch. Osunął się na ziemie, zniżyłem się do jego poziomu, przysunąłem swoja twarz do jego i wyszeptałem tak aby nikt nie słyszał, właściwie to szczere „przepraszam”. Po czym razem z chłopakami wyszedłem i zostawiając go tam wróciłem do domu.


Inf. od autorki: Mam nadzieje, że ten rozdział się podobał. Mam tyle pomysłów na następne i tak jak myślałam, każdy kolejny jest coraz lepszy. Miłego czytania ;3

2 komentarze: