*Harry*
Po niedzielnym śniadaniu z mamą i
Gem poszedłem pod prysznic. Zastanawiałem się jak Lou zareaguje na prezent i urodzinową niespodziankę, którą mam zamiar zrobić.
Wyszedłem z łazienki i zabrałem
się za pakowanie prezentów. W sklepie postanowiliśmy z Tommo, że kupimy wspólne
podarunki jego rodzinie. Dla bliźniaczek mamy dwa naprawdę spore misie, dla
Fizzy wszystkie możliwe rzeczy związane z splatanie i układaniem włosów, bo to
jak się dowiedziałem ostatnio jest jej pasją. Lottie, najstarsza siostra Lou
otrzyma płytę i dwa bilety na koncert jej ulubionego zespołu, za to Jay, mamie
Louisa po godzinnych poszukiwaniach kupiliśmy najładniejszą jaką w życiu
widziałem bransoletkę. Zapakowałem wszystko i napisałem do LouLou.
From:
Harry xx.
Wszystko spakowane, jeszcze kilka ciuchów do torby i jestem gotowy.
From:
Louis x.
I już nie możesz się doczekać 20:00, prawda?
From:
Harry xx.
Oczywiście, będę punktualnie ;*
From:
Louis x.
No ja myślę…wiesz ja najchętniej zająłbym się tobą już teraz ;>
From:
Harry xx.
Robisz mi to specjalnie, co nie?
From:
Louis x.
Oczywiście, wiem jak na ciebie działam :P Niestety teraz jest u mnie
babcia.
From:
Harry xx.
Cham! Jesteś okropny…ale chociaż na to, że wspomniałeś o swojej babci
już mi nie stoi.
From: Louis x.
Ha ha
ha :D
From:
Harry xx.
Dobra, zajmiemy się sobą o 20:00. Do zobaczenia :3
Louis już nic nie odpisał. Ja
spakowałem kilka koszulek, kilka par bokserek i spodni, po czym nie wiedziałem
co ze sobą zrobić, więc zszedłem na dół. Usiadłem na kanapie między mamą a
siostrą. Po 10 minutach zauważyłem, że obie kobiety znacząco patrzą się raz na
siebie raz na mnie.
- Harry? – spytała w końcu mama.
- Tak?
- Cieszysz się, że jedziesz z
Louisem do…
- Doncaster.
- No właśnie.
- Tak cieszę się, w końcu ty
wyjeżdżasz, Gemma jedzie do chłopaka…
- No ty też… - zaśmiała się moja siostra.
- Zamknij się!
- Spokojnie…Harry, nawet jeśli
jesteś geje…
- Dajcie mi spokój okey? – już chciałem wstać z kanapy, ale mama mnie
zatrzymała.
- Dobrze synku.
Resztę filmu obejrzeliśmy w
niezręcznej ciszy. Przed dwudziestą poszedłem na gorę, sprawdziłem twittera,
wziąłem torbę z ubraniami i prezentami po czym wyszedłem z domu.
*Louis*
„Dobrze, będziemy grzeczni” te
właśnie słowa powiedziałem babci gdy wychodziła, choć myślę, że z Harrym
‘grzecznie’, nie będzie możliwe. Od kilku dni myślę i można by nawet
powiedzieć, że dręczy mnie fakt iż chciałbym się z nim kochać. Wiem jaką
rozkosz mógłbym mu dać, ale wiem też jak boli pierwszy raz a nie chcę go
skrzywdzić.
Moje rozmyślenia przerwał dzwonek
do drzwi. Podszedłem otwierając je. Do środka wszedł Harry z czerwonym nosem i
płatkami śniegu we włosach.
- Muszę przyznać, że wyglądasz
uroczo – na ten komplement Hazz się uśmiechnął.
- Widzę – wskazał palcem na moja erekcje a ja się zarumieniłem.
- Nie, to nie…ja po prostu
wcześniej o czymś myślałem.
- Hmm…ciekawe co cię tak
podnieciło.
- Ty.
- Miło – mówiąc to zdjął buty i kurtkę – ty mnie też.
- Nie powinieneś chodzić w
trampkach w takie zimno.
- To nie jest teraz ważne.
Harry podszedł bliżej z zamiarem
pocałowania mnie, ale odsunąłem się – Co jest
Lou? – spytał zdezorientowany – Weź torby
na górę – dodałem tylko i zniknąłem na piętrze. Hazz wszedł do pokoju – Już mogę? – spojrzał na mnie z miną zbolałego
szczeniaczka – Choć tu do mnie –
odpowiedziałem mu.
Inf. do autorki: Sorka, że taki krótki, ale mam nadzieję, że się podoba. Następny pojawi się dopiero koło 23 lipca, ponieważ wyjeżdżam i dopiero wtedy będę miała szansę, żeby go wstawić. A tak w ogóle, to mam nadzieję, że macie fajne wakacje. Enjoy! ;3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz