czwartek, 11 lipca 2013

Rozdział 14




   *Harry*

Po niedzielnym śniadaniu z mamą i Gem poszedłem pod prysznic. Zastanawiałem się jak Lou zareaguje na prezent i urodzinową niespodziankę, którą mam zamiar zrobić.

Wyszedłem z łazienki i zabrałem się za pakowanie prezentów. W sklepie postanowiliśmy z Tommo, że kupimy wspólne podarunki jego rodzinie. Dla bliźniaczek mamy dwa naprawdę spore misie, dla Fizzy wszystkie możliwe rzeczy związane z splatanie i układaniem włosów, bo to jak się dowiedziałem ostatnio jest jej pasją. Lottie, najstarsza siostra Lou otrzyma płytę i dwa bilety na koncert jej ulubionego zespołu, za to Jay, mamie Louisa po godzinnych poszukiwaniach kupiliśmy najładniejszą jaką w życiu widziałem bransoletkę. Zapakowałem wszystko i napisałem do LouLou.

From: Harry xx.
  Wszystko spakowane, jeszcze kilka ciuchów do torby i jestem gotowy.

From: Louis x.
  I już nie możesz się doczekać 20:00, prawda?

From: Harry xx.
  Oczywiście, będę punktualnie ;*

From: Louis x.
  No ja myślę…wiesz ja najchętniej zająłbym się tobą już teraz ;>

From: Harry xx.
  Robisz mi to specjalnie, co nie?

From: Louis x.
  Oczywiście, wiem jak na ciebie działam :P Niestety teraz jest u mnie babcia.

From: Harry xx.
  Cham! Jesteś okropny…ale chociaż na to, że wspomniałeś o swojej babci już mi nie stoi.

From: Louis x.
  Ha ha ha :D

From: Harry xx.
  Dobra, zajmiemy się sobą o 20:00. Do zobaczenia :3

Louis już nic nie odpisał. Ja spakowałem kilka koszulek, kilka par bokserek i spodni, po czym nie wiedziałem co ze sobą zrobić, więc zszedłem na dół. Usiadłem na kanapie między mamą a siostrą. Po 10 minutach zauważyłem, że obie kobiety znacząco patrzą się raz na siebie raz na mnie.

- Harry? – spytała w końcu mama.
- Tak?
- Cieszysz się, że jedziesz z Louisem do…
- Doncaster.
- No właśnie.
- Tak cieszę się, w końcu ty wyjeżdżasz, Gemma jedzie do chłopaka…
- No ty też… - zaśmiała się moja siostra.
- Zamknij się!
- Spokojnie…Harry, nawet jeśli jesteś geje…
- Dajcie mi spokój okey? – już chciałem wstać z kanapy, ale mama mnie zatrzymała.
- Dobrze synku.

Resztę filmu obejrzeliśmy w niezręcznej ciszy. Przed dwudziestą poszedłem na gorę, sprawdziłem twittera, wziąłem torbę z ubraniami i prezentami po czym wyszedłem z domu.


   *Louis*

„Dobrze, będziemy grzeczni” te właśnie słowa powiedziałem babci gdy wychodziła, choć myślę, że z Harrym ‘grzecznie’, nie będzie możliwe. Od kilku dni myślę i można by nawet powiedzieć, że dręczy mnie fakt iż chciałbym się z nim kochać. Wiem jaką rozkosz mógłbym mu dać, ale wiem też jak boli pierwszy raz a nie chcę go skrzywdzić.

Moje rozmyślenia przerwał dzwonek do drzwi. Podszedłem otwierając je. Do środka wszedł Harry z czerwonym nosem i płatkami śniegu we włosach.

- Muszę przyznać, że wyglądasz uroczo – na ten komplement Hazz się uśmiechnął.
- Widzę – wskazał palcem na moja erekcje a ja się zarumieniłem.
- Nie, to nie…ja po prostu wcześniej o czymś myślałem.
- Hmm…ciekawe co cię tak podnieciło.
- Ty.
- Miło – mówiąc to zdjął buty i kurtkę – ty mnie też.
- Nie powinieneś chodzić w trampkach w takie zimno.
- To nie jest teraz ważne.


Harry podszedł bliżej z zamiarem pocałowania mnie, ale odsunąłem się – Co jest Lou? – spytał zdezorientowany – Weź torby na górę – dodałem tylko i zniknąłem na piętrze. Hazz wszedł do pokoju – Już mogę? – spojrzał na mnie z miną zbolałego szczeniaczka – Choć tu do mnie – odpowiedziałem mu.



Inf. do autorki: Sorka, że taki krótki, ale mam nadzieję, że się podoba. Następny pojawi się dopiero koło 23 lipca, ponieważ wyjeżdżam i dopiero wtedy będę miała szansę, żeby go wstawić. A tak w ogóle, to mam nadzieję, że macie fajne wakacje. Enjoy! ;3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz