*Harry*
Pierwsza myśl zadzwonić do Louisa.
Wykręciłem numer i czekałem aż odbierze.
- Hallo?
- Obudziłem cię?
- Nie, nie mogę spać.
- To tak jak ja. Dziękuję, że się o
mnie martwisz.
- Aaa, sms. Nie darowałbym sobie
gdyby coś ci się stało.
- Puki co czuję się dobrze.
- To dobrze…tęsknie.
- Louehh rozstaliśmy się zaledwie pół
godziny temu.
- 45 minut! I już tęsknię.
- Louie?
- Tak?
- Zaśpiewasz mi na dobranoc?
- Ymm, ja…amm…
- Proszeeee…
- No dobra – odchrząknął i
zaczął:
„Your
hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me.”
- Wiesz, że kocham twój głos?
- Wiem, ale to miało być na dobranoc,
więc idź już spać, zobaczymy się jutro?
- O której?
- Będę u ciebie o 16:30, ok?
- Jasne, dobranoc Lou.
- Branoc Hazz.
*Louis*
Ostatni tydzień tych pieprzonych
badań i okaże się czy będą mogli uratować mnie czy nie. Życie jest chujowe, jak
już zaczyna mi się układać to coś musi zaprzepaścić to szczęście…a może tak
miało być?
~~~
- Witaj Louis!
- Dzień dobry proszę pani, jest
Harry?
- Tak, na górze. Harry! A i mów mi
Anne – kobieta uśmiechnęła się do mnie.
- Dobrze – odwzajemniłem uśmiech.
- Lou!!! – biegnący w moją
stronę, niemal potykający się o własne nogi Hazz rzucił mi się na szyję.
- Cześć Curly.
- Aww, jak słodko – rzuciła swoje
Gemma.
- Zamknij się – odpowiedział jej
żartobliwie Harry.
Poszliśmy do kuchni i zaczęło się
przesłuchanie „Jak było?”, „Wiadomo już coś?”, „Co powiedział lekarz?”, „Jaka
jest szansa?”. I co ja mogę mu odpowiedzieć, nie wiem Harry, nie mam pojęcia co
ze mną będzie.
- Musisz mnie tak wypytywać, ja…ja
naprawdę nie wiem – moje oczy lekko się zaszkliły.
- Przepraszam.
- Nie szkodzi, rozumiem, że chciałbyś
już wiedzieć…ja też.
~
- Harry, jedziemy do sklepu, bądźcie
grzeczni.
~
- Louis?
- Nawet nie musisz pytać.
Poszedłem pierwszy, a Harry tuż za
mną. Wchodząc po schodach czułem jego oddech na karku. Wszedłem do pokoju i gdy
tylko loczek przekroczył próg złapałem go za biodra i przyparłem do ściany,
wpijając się w jego usta. Nasz pocałunek się pogłębił. Oderwaliśmy się od
siebie by zaczerpnąć powietrza, ale ja nie dałem się znowu pocałować.
- Nie uważasz, że jest jakoś za
słodko i za miło miedzy nami. Trzeba to jakoś zmienić…
- Trzeba – uśmiechnął się
loczek.
Inf. od autorki: Krótki bo krótki, ale jest i mam nadzieje, że wam się podoba. Kolejny będzie dłuższy :) Wiem, że ostatnio nie wstawiam, ale jakoś wiecie brak weny. Nie za bardzo wiem co napisać, więc po prostu dzięki za cierpliwość, kocham was #Catss. Enjoy xx.
AAAAA ZAMURDUJE CIĘ!!!!! MOGŁAŚ CHOCIAŻ DOKOŃCZYĆ TO +18 BO WIEM ŻE NAPEWNO BEDZIĘ ;d
OdpowiedzUsuńjesteś niedobra ;d
Ale rozdział i tak zajebisty ;)
Dzięki, że uważasz go za zajebisty. Gdyby nie wy to pewnie dawno bym się poddała z braku weny. Dzięki, że jesteś :)
OdpowiedzUsuńSpoko ale i tak jestem wściekły za niedokończenie tego tent teges xd
UsuńRozdział boski *O*
OdpowiedzUsuńZapraszamy do mnie:
http://larrycatsandcarrots.blogspot.com <33
Według mnie powinnaś zmienić tło, bo bardzo trudno się czyta bloga, ale tak ogólnie to spoko :)
UsuńZgadzam się z tą wyżej przerywającą ważne momenty kobietą że przez tło się kiepsko czyta.
Usuńfaktycznie można by się wściec za przerwanie momentu ale przynajmniej jest rozdział.
OdpowiedzUsuńPamiętam że pisałaś coś o one schocie zimowym na ferie :D już luty a ja nie mam co czytać wszędzie przerwy ;d
OdpowiedzUsuńP.S Zamiast ona shota może być rozdział :D
Postaram się. Mam strasznie dużo nauki i trochę zero weny. Naprawdę chciałabym coś napisać ale to nie takie proste. :(
OdpowiedzUsuńspoko ;) nie martw jest git nie dawno coś znalazłem.
UsuńPozdrawiam, życzę duuużo weny :) i powodzenia w nauce :]